Słowo na niedzielę 08.11.2020 r. – Mt 25, 1-13

XXXII Niedziela Zwykła
8.11.2020 r.
Mt 25, 1-13

Kluczem Ewangelii o pannach roztropnych i nierozsądnych jest słowo „CZUWANIE”: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”. Ta Jezusowa przypowieść jest wpisana w szerszy kontekst przypowieści o czuwaniu: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (24, 42). Na czym polega czuwanie? Jaki aspekt czuwania odsłania nam ta przypowieść Jezusa?
Słowo CZUWAĆ pochodzi od czasownika CZUĆ, czyli rozróżniać zapach, wyłapywać zapach. Jezus mówi, by człowiek czuwał, bo Bóg przyjdzie, to znaczy mamy WYCZUĆ PRZYJŚCIE BOGA. Jaki błąd popełniły ewangeliczne panny nierozsądne?
Ich błąd, grzech polegał na tym, że to ONE CHCIAŁY WYZNACZYĆ CZAS PRZYJŚCIA pana młodego. To one chciały decydować, KIEDY dokona się spotkanie. To jest bardzo ważny aspekt życia duchowego człowieka. Jak bardzo często taka postawa jest bliska nam? To ja chcę zdecydować KIEDY, GDZIE, W JAKI SPOSÓB dokona się spotkanie z Panem. To ja chcę decydować o czasie przyjścia Boga, a nie otwieram się na czas, który wyznacza Pan.
I dlatego CZUCIE jest tutaj ważne! Wyczuć Boga tam, gdzie On jest! A nie tam, gdzie ja chciałbym, żeby był, albo mi się wydaje, że jest.
To jest bardzo trudne, a jednak FUNDAMENTALNE w przeżywaniu ADWENTU, ku któremu zmierzamy oraz całego naszego CHRZEŚCIJAŃSKIEGO ŻYCIA. Czuć Boga tam, gdzie On przychodzi i kiedy On przychodzi.
Ostatnio wyczekiwałem ponownego wyniku po teście na COVID. Bardzo się bałem, że drugi raz wyjdzie wynik pozytywny… wtedy wziąłem różaniec i rozważałem fragment Ewangelii Mateusza o doczesnych troskach (6, 25-34). I przyszła mi taka myśl: Karol, wydarzeń, sytuacji, historii nie zmienisz! Ale MOŻESZ ZMIENIĆ SIEBIE w tej sytuacji, w której się znajdziesz! I choć nadal z wielkim stresem, jednak próbowałem modlić się tymi myślami, czekającna wyniki. Okazało się, Bogu dzięki, że wynik negatywny, ale ta myśl mi pozostała! Sytuacji nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie w niej!
Czy to nie przypomina właśnie tej sytuacji? Wyczuj Boga tam, gdzie jest? Ja się bałem wyczuć Boga w dalszej kwarantannie… ale jak wspomnę na te ostatnie dwa tygodnie, to przyznam, że to był piękny czas dla mnie. Miałem czas na modlitwę, odpoczynek, naukę. Mogłem ze spokojem, w swoim tempie, z czasem na adorację czy medytację Słowa, odprawiać Mszę. Kiedy starałem się WYCZUĆ Boga w tej chwili, to okazywało się, że czas był bardzo owocny. Kiedy natomiast zacząłem wpatrywać się w siebie, w swoje pragnienia, plany, marzenia, domysły… wtedy pojawiał się niepokój, lęk, obawa..
Czuwajcie, czujcie mnie tam, gdzie Jestem! Nie jest problemem SŁABOŚĆ! Wszystkie panny posnęły: „Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły”. Problemem jest to, że były takie, które nie zakładały, że on się spóźni: „Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły oliwy”. Apostołowie też w Ogrójcu posnęli: „Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących” (Mt 26, 40), ale nie to było największym problemem! Najważniejsze było to, iż NIE WYCZULI, że BOGA mogą spotkać NA GOLGOCIE: „Co się stało z Jezusem Nazarejczykiem (…), jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” (Łk 24, 19-21).
To czucie jest oczywiście dalekie od szukania wielkich poruszeń na modlitwie, emocji, wrażeń. Wręcz przeciwnie, otwiera nas na te miejsca obecności Boga, gdzie po ludzku wydaje się nam, że Go nie ma. Mało mamy takich sytuacji w naszym życiu? W naszych czasach? Ciągłe spory, afery, niejasne sytuacje, zawody… Może właśnie dziś to wołanie Jezusa: CZUWAJCIE jest nam tak bardzo potrzebne, bo czuwać, znaczy czuć, ale NIE ZNACZY JEŚĆ. Czuję zapach ulubionej potrawy! Wiem, że gdzieś się gotuje, wzrasta mój apetyt, ale jeszcze nie jestem przy stole i nie spożywam tego pokarmu. Oto istota postawy człowieka czuwającego na spotkanie Pana.
To jest wezwanie Jezusa dla nas dzisiaj! Wyczuj mnie! Poczuj, gdzie jestem! A JESTEM tam, GDZIE jesteś TY! Wyczuj mnie, moją obecność, tam, gdzie Jestem! A jestem z Tobą. I może to jest najtrudniejsze w czuwaniu, zobaczyć, że BÓG JEST w MOIM ŻYCIU! W tym moim życiu – szarym, mozolnym, codziennym, zalęknionym, grzesznym, zakrzyczanym, zafałszowanym, może schorowanym… Bóg JEST w naszej codzienności! On TAM JEST, tylko potrzebujemy WYCZUĆ Jego obecność. Przecież jak tracimy zapach – ja straciłem zapach na kilka dni, podczas choroby – to nie oznacza, że jedzenie przestało pachnieć czy coś przestało śmierdzieć! Znaczy to, że ja NIE CZUJĘ! To ja Boga nie widzę… Znany przykład: Słońce świeci, choć za chmurami.
Chcieć wyczuć Boga tam, gdzie On jest! To jest dzisiejszy aspekt czuwania, jaki ukazuje Jezus. Niby oczywisty! A jednak jak bardzo trudny… „Lecz Bogu niech będą dzięki za to, że pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach WOŃ JEGO POZNANIA” (2 Kor 2, 14). Jak Go rozpoznam, to zaczynam czuć, a jak czuję, to i roznoszę Jego woń. I w tym Słowie realizuje się wezwanie kard. Krajewskiego zawarte w tytule książki: „Zapach Boga”, abyśmy roznosili woń Boga w naszym życiu, by człowiek po spotkaniu z nami mógł powiedzieć: „Poczułem dziś Boga”, w tym spotkaniu, w tej rozmowie. W moim życiu odczułem dziś spotkanie z Bogiem! Czuwajmy więc… i nieśmy to czucie innym.

Rozważania Ks. Karola Kowalika

PS. W naszym parafialnym kościele, z uwagi na Święto rocznicy poświęcenia Bazyliki Laterańskiej, dziś jest odpust – zatem są też inne czytania (z jutrzejszego dnia): J 2,13-22